

Wędrując przez dolinę w Beskidzie Niskim, trafiamy do miejsca, które dziś wypełnia cisza, a kiedyś tętniło życiem – Czarnego. Ta dawna łemkowska wieś, wysiedlona po II wojnie światowej, zachowała po sobie tylko nieliczne znaki obecności człowieka, splecione z naturą w niezwykły sposób.
Na tle rozległych łąk i starych dróg można dostrzec ruiny dawnych zabudowań, zdziczałe sady i resztki kamiennych fundamentów. Ale to cmentarze są tu najważniejszymi strażnikami pamięci.
Na cmentarzu łemkowskim spoczywają mieszkańcy Czarnego – porośnięte mchem krzyże i fragmenty ogrodzeń przypominają o ich losach i kulturze, która zniknęła z tych terenów wraz z wysiedleniami. Kilka metrów dalej rozciąga się cmentarz wojenny z czasów I wojny światowej – prosty, skromny, niemal stapiający się z krajobrazem. Dwa miejsca pamięci, dwie opowieści splecione w jedną przestrzeń.
Symbolem, który wzrusza najbardziej, są dziś symboliczne drzwi do wsi Czarne – ustawione w polu, jakby zapraszały do wejścia w świat, którego już nie ma. To niezwykła metafora – próg między przeszłością a teraźniejszością, między wspomnieniem a zapomnieniem.
Fotografie z tej wyprawy próbują uchwycić właśnie to – ciszę, melancholię i duch obecności, który wciąż unosi się nad doliną Czarnego.